poniedziałek, 17 listopada 2008

gdzie my a gdzie oni


W moim świecie tak naprawdę byłam sama, choć czasami wydawało mi się, że czarodziej stworzył życie i ludzi według mojego zamówienia.
Porzuciłam cały spokojny, dziecięcy świat i jak ptak opuszcza wygodną gałązkę poszybowałam w nowe, dotąd nieznane mi życie.






 z pewnością moje życie dla wielu ludzi wydaje się normalne, lecz dla mnie samej jest to coś wspaniałego, chyba dlatego,że sama o nie dbam,przykrywam, osłaniam, słucham własnych skarg, wahań, a czasem własnego milczenia...
"bo któż odgadnie gdzie i dla kogo, bo któż odgadnie gdzie i po co..." 


jest takie miejsce w duszy człowieka  jest życie które do przodu ucieka  kochajmy chwilę
bo nie powraca w dalekiej podróży bywa sens swój bezpowrotnie zatraca


 Jest przecież takie miejsce pomiędzy „było” a „będzie”
Gdzie tylko las i woda i pięknem białe łabędzie.








niedziela, 16 listopada 2008




















To Rodzina mego tatka





Watro pamiętać, że w sposób w jaki przekroczymy naszą prywatną smugę cienia będzie zależało, na ile i czy będziemy sobie ufać.

Krańcowe rozwiązanie mojej wyobraźni poza granice świata żyjącej i cierpiącej ludzkości pozwalało mi na swobodne, niekontrolowane i niczym nieograniczone działanie...
W istocie jednak wyobraźnia moja niestety nie okazała się aż tak elastyczna, jak tego oczekiwałam.
Sądzę jednak, że historia mego życia, jego lapidarne fragmenty, nie zioną brzydka pustką.
Cokolwiek sięga pod władzę naszych zmysłów, musimy należeć do natury i - chociażby było niezwykłe, nie może różnić się w swej istocie od wszystkich innych zjawisk widzialnego, dotykalnego świata, którego świadomą cząstkę stanowimy...
Świat żyjący, taki, jakim był i jest, zawiera dostatecznie wiele cudów i tajemnic by móc się w nim zagubić.
Moje poczucie cudowności nazbyt jest silne, by ulec pokusom niemocy.
Moja historia, tak bardzo wyryta w duszy stała się zabezpieczeniem najczulszych, najsmutniejszych wspomnień ( choć nie tylko takich).
Sceneria tej historii jest przede wszystkim moja młodość, moje życie, rodzina, przyjaciele, i to, co mnie kształtowało i zmieniało.


sobota, 15 listopada 2008


Skończył się karnawał. Każdy spędził go inaczej, w innych warunkach, w różnych miejscach, każdy z nas co innego zobaczył, przeżył, zapamiętał.
Nadszedł teraz czas opowiadań, wspomnień, przyjacielskich rozmów.
Korzystając z bogactwa języka polskiego i jego piękna możemy w bardzo obrazowy sposób opisać swoje przygody i doznania, informować o swoich zdarzeniach, których byliśmy świadkami. Możemy opisywać swoje przeżycia w kontekście z muzyką, z nieznanymi dotąd miejscami, niezauważalną, być może dotąd beznadzieją ludzką.
Jeśli zdarzyło się nam, że na tle niezbyt kolorowych życiowych dni udało się nam przeżyć coś wyjątkowego - warto opisać - warto przelać na papier.
Większość ludzi uśmiecha się z niedowierzaniem. Zadajemy sobie pytanie: karnawał - zysk czy strata?
Jedno jest oczywiste - skończył się, dobiegł końca - minął jak kolorowy sen.
Nie wiem jak dla innych - dla mnie był udany, uroczy, ciekawy, niezwykły, może nawet zbyt krótki(choć?) - dostarczył wielu wrażeń, pomógł zrozumieć, przekonał mnie, że życie jest naprawdę piękne.
W czasie karnawału poznawałam wielu nowych ludzi. Lubiłam miejsca, z którymi mam miłe wspomnienia i do takich od zawsze należał parkiet, na którym najczęściej się tańczy.
Ma on dla mnie szczególny urok. Lubię oddawać się muzyce. I choć położony w różnych miejscach
nigdy nie będzie ( a szkoda) mógł pretendować do miana płaszczyzny mego życia.
Najpiękniej parkiet wygląda wieczorem. Skrzący się tysiącami kolorów zaprasza cichym szeptem i właśnie wtedy u osób przypadkowo zbłąkanych rozpalają się malutkie, cieplutkie iskierki.
Cierpnąca nagle skóra, spojrzenie, na pozór niewidoczny i nieoczekiwany dotyk.
Czujemy , że czas zatrzymał się w miejscu. Wszystko wraz z nami zaczyna tańczyć i uśmiecha się do nas.















Zdaję sobie sprawę, że warunkiem dobrego opisu przeżyć jest znajomość swej psychiki, umiejętność nazwania uczuć, potrzeba wczucia się w przeżycia innych i pewnych doświadczeń życiowych.














... skończyłam z tym, co wielkie.
Wielkimi planami, inwestycjami i wielkimi sukcesami. Jestem za tymi maleńkimi, niewidzialnymi, ludzkimi siłami miłości, które działają miedzy jedną a drugą osobą, pełzając przez szczeliny świata jak odnóżki korzeni lub jak przenikająca wszystko woda, która działając powoli, kruszy nawet najtrwalsze pomniki świata
.
Jeden z najgłębszych sekretów życia polega na tym, że wszystko co robimy dla innych jest tym, co naprawdę warto robić.
czekam...
Miłość jest wyborem nie koniecznie racjonalnym czy prostym, jest gotowością bycia z innymi, bez żadnego udawania czy oszukiwania.

... jest coś, co nazywamy ciszą absolutną. Meczy nas czasami, czasami sięgamy po nią, czasami się jej boimy szukamy wtedy przyjaciela, czekamy na niego, tęsknimy za nim, wyciągamy do niego dłoń, prosimy by nas przytulił, by poczuć, że jest obok nas.




czwartek, 13 listopada 2008


"Historia, której nie było..." (autobiografia) Femina (F.A.)