wtorek, 11 listopada 2008


1






" Historia, której nie było "

... to nie powieść, ani opowiadanie, to pewna historia, zaczyna się od mężczyzny, który przemierza świat a kończy wyspą w wietrzny, ale słoneczny dzień. Jak się nazywa wyspa? Nie wiadomo.
Można by powiedzieć, że jest to historia miłosna, ale gdyby tylko o to chodziło, nie warto byłoby opowiadać. Są tu pragnienia i cierpienia, które znasz dobrze, ale nie znajdujesz słowa zdolnego je wyrazić. W każdym razie nie jest to słowo "miłość". To znana sprawa. Kiedy nie potrafisz wyrazić czegoś jednym słowem.
Posługujesz się całą historią. Tak się robi od wieków.
Każda historia ma swoją muzykę.Ta ma muzykę białą. Trzeba to koniecznie powiedzieć, bo biała muzyka jest muzyką dziwną, czasami cię zaskakuje: gra się ją cicho i tańczy powoli. Jeśli jest dobrze grana , masz wrażenie, że słyszysz muzykę ciszy, a znakomici tancerze wydają ci się nieruchomi. Biała muzyka jest czymś diabelnie trudnym.
A, Szczęście? Ach ...szczęście to może tylko taki moment, kiedy jedno drgnienie losu kasuje pewną krytyczną sumę nieszczęść, albo szczęść pozornych.
A może to ta chwila, przed tak zwanym szczęściem właściwym. Bo może mylimy szczęście z marzeniem spełnionym.
Może to tylko ruch nieznanych nam powiek, kropla nadziei na rozgrzany kapelusz naszej o sobie wiedzy?
Jaśniej? Jaśniej się nie da- próbowałam...