sobota, 15 listopada 2008


Skończył się karnawał. Każdy spędził go inaczej, w innych warunkach, w różnych miejscach, każdy z nas co innego zobaczył, przeżył, zapamiętał.
Nadszedł teraz czas opowiadań, wspomnień, przyjacielskich rozmów.
Korzystając z bogactwa języka polskiego i jego piękna możemy w bardzo obrazowy sposób opisać swoje przygody i doznania, informować o swoich zdarzeniach, których byliśmy świadkami. Możemy opisywać swoje przeżycia w kontekście z muzyką, z nieznanymi dotąd miejscami, niezauważalną, być może dotąd beznadzieją ludzką.
Jeśli zdarzyło się nam, że na tle niezbyt kolorowych życiowych dni udało się nam przeżyć coś wyjątkowego - warto opisać - warto przelać na papier.
Większość ludzi uśmiecha się z niedowierzaniem. Zadajemy sobie pytanie: karnawał - zysk czy strata?
Jedno jest oczywiste - skończył się, dobiegł końca - minął jak kolorowy sen.
Nie wiem jak dla innych - dla mnie był udany, uroczy, ciekawy, niezwykły, może nawet zbyt krótki(choć?) - dostarczył wielu wrażeń, pomógł zrozumieć, przekonał mnie, że życie jest naprawdę piękne.
W czasie karnawału poznawałam wielu nowych ludzi. Lubiłam miejsca, z którymi mam miłe wspomnienia i do takich od zawsze należał parkiet, na którym najczęściej się tańczy.
Ma on dla mnie szczególny urok. Lubię oddawać się muzyce. I choć położony w różnych miejscach
nigdy nie będzie ( a szkoda) mógł pretendować do miana płaszczyzny mego życia.
Najpiękniej parkiet wygląda wieczorem. Skrzący się tysiącami kolorów zaprasza cichym szeptem i właśnie wtedy u osób przypadkowo zbłąkanych rozpalają się malutkie, cieplutkie iskierki.
Cierpnąca nagle skóra, spojrzenie, na pozór niewidoczny i nieoczekiwany dotyk.
Czujemy , że czas zatrzymał się w miejscu. Wszystko wraz z nami zaczyna tańczyć i uśmiecha się do nas.